Wrócili z imprezy naoliwieni, a potem skończyło się jak zawsze…


Co to była za impreza. Szaleliśmy praktycznie do białego rana, aż w końcu wszyscy padli tam, gdzie skończyli tańczyć. Obudziłam się pierwsza, nieźle skacowana, ale też niezaspokojona. W kącie stał włączony telewizor, gdzie teraz leciało jeszcze całkiem ostre porno. Ładna blondynka przyssała się do dużego, murzyńskiego kutasa i zaczęła go skutecznie obrabiać. Nie powiem, podnieciło mnie to. Rozejrzałam się wokół, po mojej lewej stronie spał Tomek. Wczoraj nawet z sobą nie zatańczyliśmy, ale co mi tam. Poszukałam rozporek jego spodni i ostrożnie go rozpięłam…